Czy zastanawiałeś się kiedyś co to jest samookaleczanie?
Nie niepotrzebne wydawanie pieniędzy na żyletki, żeby się nimi chwalić przed KAŻDYM mówiąc To moja duma. Nie mówienie To jest fajne, koniecznie spróbuj. Nie unoszenie rąk w górę i krzyczenie Patrzcie! Jestem zajebista. Nie.
Samookaleczanie to ucieczka od problemów i bólu psychicznego poprzez chwilowy ból fizyczny. Spływająca krew może dać ci ukojenie na, powiedzmy kilka minut, ale zostawi blizny na ciele oraz na psychice.
Potępiam osoby, które nie traktują tego problemu poważnie, śmieją się lub uważają osoby, które tak radzą sobie ze swoimi problemami za nienormalne. Jeśli ty również coś takiego praktykujesz, mam dla ciebie wiadomość: nienormalny jesteś ty.
Zaczynasz od jednej kreski. Na początku boli, bardzo. A z kolejnymi dziesiątkami kresek przyzwyczajasz się do bólu. I to jest twoja klęska. Przyzwyczajasz się do bólu, więc, gdy sobie nie radzisz masz ochotę sięgnąć po coś "mocniejszego".
Narkotyki? To chwilowe ukojenie, zupełnie jak żyletka... Samobójstwo?
I zaczynasz myśleć nad tym. Coraz głębiej z każdą nową blizną. Tabletki - szukasz ich w apteczce, ale jedyne co znajdujesz to aspiryna i rutinoscorbin. Dajesz sobie spokój.
Kolejny raz. Sznur - przetrząsnąłeś cały dom, ale nie możesz znaleźć nic, co utrzymałoby cię długo. To znak myślisz i zamykasz się w pokoju.
I znów. Co tym razem? Bierzesz nóż i idzesz do łazienki. Odkręcasz kran, wkładasz pod niego rękę. Podcinasz żyły. Ale pomoc szybko nadchodzi i nie udaje ci się.
Znowu nie dajesz rady. Tym razem chcesz osiągnąć sukces. Otwierasz okno. Stajesz na parapecie. Spoglądasz w dół, ale widok przesłaniają ci łzy. I robisz to. Skaczesz. Tym razem śmierć przychodzi natychmiast. Teraz jesteś w innym, lepszym świecie. W świecie wolnym od oszpecających blizn, słonych łez.
ALE NIE. TO NIE JEST ROZWIĄZANIE.
Samobójstwo to poddawanie się. Nie popieram poddawania się. Popieram walkę i zwycięstwo.
~ Nicki Minaj
Straszne jest, że samookaleczanie to uzależnienie. Tak, dokładnie tak. Uzależnienie. I to najgorsze z możliwych.
Gdy zaczynasz z tym gównem, wpadasz do bagna. Z początku możesz z niego wyjść, ale, gdy wejdziesz w nie głębiej już się nie uwolnisz. Tylko nielicznym udaje się z tego wyjść. Nawet, kiedy mają to już za sobą, to zostaje w ich psychice i na ciele.
Znam pewną osobę, która chowała swoje żyletki najgłebiej jak się dało. Pewnego dnia zobaczyła, że zniknęły. Jak sama powtarza do dziś, to są jej przyjaciółki. Uznasz, że to chore, ale tak właśnie wygląda uzależnienie. Szukała ich przez kilka dni, ale żyletki wsiąkły jak kamfora. Któregoś dnia potrzebowała ich. I to bardzo. Płakała jak nigdy wcześniej i tarzała się po podłodze krzycząc Gdzie moje żyletki? Gdzie moje przyjaciółki? Wiesz, dlaczego? Bo tylko tak sobie radzi. Strużka krwi spływająca z ręki lub nogi koi ją. Choćby nie wiem ile osób próbowało ją uratować, każdy zakończy swoją próbę klęską. A wielu już próbowało. Ja sama również...
Gdybym się cięła, opowiadałabym o bólu i o tym, jakie to jest straszne osobom, na których mi zależy. Chciałabym, żeby miały wstręt do żyletki. Żeby wiedziały, że nie warto z tym zaczynać. Pokazywałabym im moje blizny. Ale tylko im. Bo to na nich mi zależy i nie chciałabym, żeby zaczynały z tą straszną rzeczą. To wszystko dla ich dobra. Zapewne nie potrafiłabym sobie pomóc, ale może udałoby mi się zapobiec czemuś takiemu u moich przyjaciół.
Jeśli tniesz się/myślisz o samobójstwie: Skarbie, jestem tu zawsze dla ciebie. Zamiast czegoś ostrego, napisz do mnie. :) Może uda mi się chociaż trochę pomóc? Musisz być silny. Musisz pokazać wszystkim, że potrafisz. Zawsze jest inne wyjście. Zawsze jest osoba, która kocha; 2, które się martwią; 3, które o tobie myślą;, 4, które tęsknią; 5, którym zależy. Nie jesteś sam. Czasami po prostu tego nie dostrzegasz.
Jeśli znasz kogoś kto się tnie/myśli o samobójstwie: Nigdy nie pozwól, żeby ta osoba wpadła w uzależnienie (o ile dopiero zaczęła) i nie pozwól, żeby odeszła. Daj jej poczucie zrozumienia, pomoc, wsparcie. Zapewniaj, że jest potrzebna, że jest warta wszystkiego co najlepsze. Mów, że kochasz, że tęsknisz, że chcesz, że potrzebujesz, że jesteś. Wysłuchaj jeżeli jest taka potrzeba. Przytulaj, bo to czasami pomaga bardziej niż słowa.

twój blog, jest bardziej jak psycholog XD
OdpowiedzUsuńnie wiem jak nazwać ten blog, ale mi się podoba :>
czekam na więcej ^.^
to wychodzi samo ze mnie xd może przez moje marzenia, żeby zostać psychologiem
Usuń