niedziela, 7 lipca 2013

.

Okej...
Więc: założyłam się z "kolegą", że POTRAFIĘ pisać takiego bloga. I będę pisać. Do końca wakacji. Ewentualnie jak się wciągnę lub komuś się spodoba (naiwna jestem, wiem) to będzie dłużej.
Mój drogi, specjalnie dla ciebie cukierkowy róż. :) Wiem jak bardzo go nienawidzisz. Ale zobaczymy czy ty podołasz swojemu zadaniu.

Ale, nie traćmy notki dla tego kretyna. To był tylko taki wstęp. W tej chwili zastanawiam się: Co ja do cholery mam tu pisać?! Przecież nie strzelę wam tu opowiadania, bo po pierwsze nie o to chodzi; a po drugie i tak byście nie czytali... ;p
To co? Jakieś propozycje może? :) Bo ja nie mam pojęcia. Pomóżcie, co?

Na tą chwilę mogę się z wami podzielić jakże krejzi faktem z mojego życia... Moja głupota osiągnęła swój szczyt i postanowiłam dzisiaj nie spać. Siedziałam do 6.00, potem mnie wzięło na spanie.
Od kilku dni nie potrafię przestać słuchać Mariny & The Diamonds. To chyba zmierza w stronę uzależnienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz